Ktoś mnie kiedyś zapytał :

Czy w „wewnętrznym kosmosie” można odkryć dlaczego człowiekowi jest coraz smutniej?

Tak. Rozwój duchowy to właśnie szukanie odpowiedzi jak złagodzić ziemskie troski!

Często osobom, którym daleko do podjęcia pracy nad rozwojem świadomości, wydaje się, że chodzenie na warsztaty i sesje rozwojowe to czcza fanaberia. Ale przecież nikt nie odwiedza terapeuty i nie kupuje miejsca na warsztat dla samego zmitrężenia czasu i pieniędzy!

 Zawsze o coś chodzi. O rozwiązanie konkretnego problemu, o uporanie się z czymś, co boli, o zrozumienie jak zarządzić sobą i swoim życie, swoim myśleniem, żeby codzienność stała się lepsza, bardziej satysfakcjonująca.

Trafia do mnie na warsztaty i sesje indywidualne wiele osób szczelnie otulonych chmurą smutku. Chcą ozyskać radość i kolory życia. Pytają:

Co robię nie tak? Co mogę zmienić, żebym poczuła się dobrze?

Odpowiedzi na te pytania rzeczywiście można odnaleźć dzięki naszemu duchowemu IQ, dzięki podróżom w wyższe wymiary świadomości.

Wyższe wymiary to nasze zasoby duchowe, potencjał naszej duszy.

Dusza łącząc się z ciałem startuje do trudnych lekcji. Planeta Ziemia jest dla duszy poligonem, na którym uczy się i stara obronić swoje racje w wymagających wibracjach świata fizycznego. Pragnie zrealizować swoje plany, jakie zrobiła w Domu Dusz, przed zejściem na Ziemię. Chce zrealizować zaplanowaną misję, chce odrobić zadane sobie samej lekcje, chce się rozwijać. Nie jest to łatwe.

Ciało fizyczne utkane z „turbulenta materia” (tak materię fizyczną określała św. Hildegarda z Bingen, moim zdaniem bardzo trafnie ;) ), zadba o to, żeby misja na planecie Ziemia była odpowiednio turbulentna. Każdy z nas podnosi się z traum i ciężkich lekcji. Ważne, żeby nigdy nie stracić nadziei i nie zanurzyć się w gęstej mazi rozczarowania.

To teoria.

Teraz wracamy do smutku. I do praktyki.

W praktyce smutek oznacza, że dusza jest sfrustrowana i zaczyna mglić. Opisała ten proces Hildegarda. Wytrącona z równowagi dusza dosłownie wydziela szare opary. Są one toksyczne dla energii i ciała. Dusza mgli, kiedy nie umiemy jej słuchać i działamy przeciwko jej zamierzeniom. Dusza to nasze Centrum Zarządzania. Nie można go lekceważyć i nie zwracać na niego uwagi. To nie jest w naszym interesie. Frustracja duszy zwiastuje kłopoty. Mgła osłabia nas na wszystkich poziomach.

Tkanka energetyczna ciemnieje, przekłada się to od razu na kondycję naszych łańcuchów DNA. Dlaczego mgła ma aż tak piorunujące działanie na ciało?

Jest na to dobre wytłumaczenie wręcz techniczne.

Ciemne mgły sfrustrowanej  duszy blokują dopływ Viriditas. Słowem „Viriditas” Hildegarda z Bingen określała boską energię życia, Chi, pranę, boskie Światło. Brak dopływu Viriditas widać doskonale po wejściu w jeden z wyższych stanów świadomości. Nic, tylko ciemność.

Nasze ciało potrzebuje Viriditas by być w dobrej formie. Nasza radość potrzebuje Viriditas, by pulsować. Ciało to radar duszy. Wszystko to, co dzieje się z duszą, odbija się po jakimś czasie na poziomie ciała i emocji. To dusza dopuszcza do ciała fizycznego promienie Viriditas. Mgląca dusza pozbawia nas szansy na dobry poziom doświetlenia. Mgląca dusza eliminuje radość.

Czujesz smutek? To znaczy, że Twoja dusza nie może się dogadać z Twoją świadomością i mgli. Jej misja na Ziemi jest zagrożona. Dusza nie realizuje swoich zamierzeń i popada we frustrację. Twoja aura szarzeje z braku Viriditas. Twoja twarz smutnieje. Czujesz się fatalnie. Brak Światła Kosmicznego można śmiało przyrównać do siedzenia w ciemnej komórce bez słońca przez dłuższy czas. Brak światła słonecznego jest szkodliwy. Brak Światła kosmicznego jest zabójczy.

Efekt zaciemnienia energii, czyli skutków mglącej duszy, udowodnili niemiccy bio-fizycy z zespołu Alberta Fritz-Poppa. Jak się okazuje brak doświetlenia Boską Viriditas widać nie tylko w wyższych wymiarach. W kwantowych laboratoriach również pokazano czarno na białym spustoszenie w łańcuchach DNA na skutek braku Światła.

Zblokowanie swobodnych przepływów Viriditas rujnuje nasze zdrowie fizyczne i zabija radość. 

Co z tym można zrobić?

W Technologii Wielowymiarowej, czyli w podróżach w wyższe stany świadomość można odnaleźć opisane wyżej zaciemnienia i je zregenerować prowokując boską Viriditas do naświetlenia. Dosłownie najpierw znaleźć osłabiony punkt, a potem stanąć w oślepiającej kosmicznej energii życia w celu regeneracji. Tę energię każdy z podróżujących widzi na własne oczy i ją czuje również w ciele fizycznym.

Jak się przywołuje Boskie Światło, by było widoczne i leczyło?

To już tajniki Technologii Wielowymiarowej, ale zawsze sprowadza Go MIŁOŚĆ i otwarte serce. Plus akceptacja energetycznych zranień. 

Jeśli komuś przypomina się teraz hawajska mantra „Kocham Cię, przepraszam, wybacz mi, dziękuję” to jest na dobry tropie J Nie tylko Hildegarda wiedziała jak regenerować energię.

Równolegle z pracą z Boskim Światłem trzeba odpalić pracę nad świadomością: co w moim myśleniu i postępowaniu blokuje dopływy Viriditas? W jaki sposób zasmucam swoją duszę? Dlaczego idę na wojnę z samą sobą?

Trzeba to poczuć, zrozumieć, no a potem trzeba to zmienić ...

 

Świadoma wymiana matryc myślenia i postępowania to nieodzowny element polowania na radość.

Cóż, to jest właśnie rozwój J