... zapytała mnie wczoraj serdeczna znajoma. Dodała jeszcze, że nic nie rozumie z moich ogłoszeń warsztatowych, bo są zbyt odleciane.

No dobra. Moje ego uwielbia konstruktywną krytykę, bo przyznaję, że nie jest mi łatwo mówić o duchowości stosowanej. Czyli przekonywać, że mamy duszę, że jest ważna i przydatna i nie wpadać przy tym w sztywność  i pompatyczności.  W jakimś stopniu „odleciane” to to wszystko jest i być musi, W końcu nie omawiamy budowy silnika, tylko sprawy nieziemskie, choć z Ziemią mocno związane.

Lubię odwracać kota ogonem, że to nie cżłowiek ma się starać dla nieśmiertelnej duszy, tylko niech dusza się ruszy i coś zrobi dla śmiertelnego człowieka. Czyli dla swojej fuzji z ciałem J Bo w końcu wszystko, co dusza przeżyje na Ziemi, zostaje w Jej pamięci na zawsze. Każde wspomnienie, każdy moment, każda myśl.

To co można w wyższych stanach świadomości „załatwić” jeśli chodzi o codzienność?

Masę spraw. Właściwie wszystko.

1.       Po pierwsze odkrywa się przynależność do duchowego Uniwersum. Tak, rzeczywiście, niebo istnieje, istnieją Aniołowie, istnieje duchowy porządek.  Wszystko zyskuje nowy sens. Moje życie, moje istnienie, moje problemy, moja przyszłość i przeszłość. Niebo widać, Anioła dotykam, nawet jeśli trudno mi to wszystko  pomieścić w głowie, to zaczynam kumać, że to faktycznie JEST.

 

2.       Choć  w czasie medytacji siedzę na materialnym krześle, słyszę muchę i mogę upić łyk herbaty z kubka, to niematerialna część mnie widzi istoty Światła i rozmawia ze swoimi Aniołem Stróżem. Moja wieczysta świadomość staje się dla mnie faktem. Hurra, nie muszę się już bać śmierci. COŚ tam dalej jest.

 

3.       Wszystko, co przeżyję w podróży wielowymiarowej pozostaje we mnie jako wibracja. Jeśli jestem tam przepiękną, zajwiskową boginią, to NAPRAWDĘ zaczynam się tak czuć. Najpierw przez chwilę, potem coraz częściej, a potem cały czas i ciągle. Czy mogę w wyższych stanach świadomości  stać się przepiękną zjawiskową boginią? Oczywiście! Każda wibracja istnieje, tylko nie wszystkie znamy i nie wszystkim potrafimy wibrować.

 

4.       Czyli w punkcie 3 pojawił się temat swojej znakomitości kobiecej. Mogę się TAM poczuć  najsłodszą z różowych róż. Wypełnić się radością swojej słodyczy i swojej piękności. Taki program też w nas jest i warto to odkryć. Kobiecość, poczucie wartości, radość swojej fizyczności.

 

5.       Dobrze. Teraz od kobiecości przejdziemy w mocne akcenty. W wyższych wymiarach możemy dosłownie poprosić swoje zwierzę mocy o zjednoczenie. Wniknąć w jego istnienie i rozejrzeć się po świecie oczami Żubra, albo Smoka, albo Orła. Poszybować w przestworzach na swoich szafirowych, smoczych skrzydłach i poczuć swoją MOC. Smok łopocze nad polami i lasami i ogląda wszystko z góry z pozycji smoczej mocy i odpowiedzialności. JA szybuję ponad polami i lasami, mam szafirowe skrzydła i wielką moc, która szumi mi w ciele. To jest fantastyczne odczucie.

 

Albo cwałuję przez puszczę jako żubr i jej król i wracam do 3D mocarnym i pewnym siebie. To znowu zaczerpnięcie z wyższych wymiarów takiej częśtotliwości energetycznej, z którą mam problem na co dzień.

 

6.       Dalsze owoce podróży wielowymiarowych w następnym wpisie, bo świeci piękne słońce i mam ochotę wyjść na spacer J 

Dziękuję, do następnego razu!